Jak usłyszeć siebie, kiedy „życiowy hałas” zagłusza nasz wewnętrzny głos?
7 sygnałów, że tracisz kontakt ze swoim wewnętrznym kompasem.
W codziennym zabieganiu łatwo jest stracić kontakt ze sobą, ze swoim wewnętrznym głosem. Często nawet nie zauważamy, że to się właśnie stało, że nie mam czasu ani przestrzeni, aby zastanowić się czego tak naprawdę potrzebuję, czy życie, którym żyję, nadal jest moje, czy zmierzam we właściwym kierunku. Ignorujemy potrzeby naszego ciała, które na początku wysyła delikatne sygnały. Nie zwracamy uwagi na to, co właściwie się w nas dzieje.
W świecie, który niemal bez przerwy walczy o naszą uwagę, utrata kontaktu ze sobą nie musi wydarzyć się nagle. Częściej jest procesem. Powoli przyzwyczajamy się do życia w napięciu, nadmiarze bodźców i nieustannym „jeszcze tylko to”. Aż któregoś dnia nasze ciało wysyła sygnał, którego już nie możemy zignorować, czy to w postaci niedomagania, migreny, bólów czy poważniejszej choroby, albo stanów depresyjnych. I dopiero wtedy zastanawiamy się, co się właściwie stało i dlaczego to się wydarzyło. Być może wtedy retrospektywnie jesteśmy w stanie zauważyć, że ciało już wcześniej sygnalizowało, że coś jest nie w porządku, a być może nawet wtedy tego nie zauważamy i pogrążamy się w żalu i pretensji, dlaczego to mi się przydarzyło, przyjmując pozycję ofiary.
Tymczasem to nie jest tak, że „ktoś” nam to zrobił, bo prawda jest taka, że sami doprowadziliśmy do takiej sytuacji. Biegnąc nieświadomie od zadania do zadania, nie znaleźliśmy czasu i przestrzeni, aby posłuchać tego swojego wewnętrznego głosu, posłuchać ciała i zastanowić się, czy uczestniczę we właściwym biegu, czy tempo dla mnie jest właściwe i czy w ogóle chcę biec.
Straciliśmy kontakt z naszym wewnętrznym kompasem, który pozwala nam na rozpoznawania tego, co jest dla nas prawdziwe i ważne. Pozwala zauważyć co mi służy, a co mnie wyczerpuje, gdzie mówię „tak”, chociaż czuję „nie”, za czym tęsknię, czego potrzebuje moje ciało, co robię z przyzwyczajenia albo pod wpływem oczekiwań, a co rzeczywiście jest moje.
Problem polega na tym, że ten głos zazwyczaj jest cichy, a nasze życie jest bardzo głośne.
Jak sprawdzić, czy jesteś właśnie w tym miejscu, w którym straciłaś/eś kontakt z wewnętrznym kompasem? Poniżej znajdziesz 7 sygnałów, które wskazują na to, że tracisz kontakt ze sobą i ze swoim wewnętrznym głosem.
1. Nie pamiętasz, kiedy ostatnio naprawdę nic nie robiłaś/-eś
Nie chodzi tutaj o wieczór z telefonem na kanapie ani oglądanie serialu po intensywnym dniu. Chodzi o moment, w którym nie trzeba było niczego osiągnąć, sprawdzić ani poprawić.
Dla wielu osób samo „nicnierobienie” stało się niewygodne. Kiedy pojawia się wolna przestrzeń, niemal automatycznie sięgamy po telefon, zaczynamy coś organizować albo szukamy kolejnego zajęcia. Cisza może początkowo odsłaniać zmęczenie, napięcie albo emocje, na które wcześniej nie było miejsca.
Dlatego prawdziwe zatrzymanie bywa trudniejsze, niż mogłoby się wydawać.
2. Wiesz, czego potrzebują inni, ale trudno Ci powiedzieć, czego potrzebujesz Ty
Przez większą część dnia odpowiadamy na zewnętrzne sygnały.
Ktoś czegoś potrzebuje.
Trzeba odpisać.
Trzeba zdecydować.
Trzeba dowieźć.
Trzeba być.
Można stać się bardzo dobrym w reagowaniu na świat i jednocześnie coraz słabszym w zauważaniu siebie.
Spróbuj teraz odpowiedzieć bez długiego zastanawiania: Czego najbardziej potrzebuję w tym momencie swojego życia?
Jeśli odpowiedź nie przychodzi łatwo, być może właśnie potrzeba więcej przestrzeni, żeby mogła się pojawić.
3. Odpoczywasz, ale nie czujesz się wypoczęta
Ciało może leżeć, a umysł nadal pracować. Możemy być na urlopie i jednocześnie analizować problemy. Możemy wyjść do lasu, cały czas sprawdzając telefon. Możemy mieć wolny wieczór i przeżyć go w stanie wewnętrznego pośpiechu.
Dlatego odpoczynek nie zawsze oznacza po prostu „nicnierobienie”. Czasem potrzebujemy czegoś głębszego: zmiany rytmu, ograniczenia bodźców, ruchu, oddechu, natury, snu, ciszy i poczucia, że przez chwilę naprawdę nikt i nic niczego od nas nie potrzebuje.
4. Masz poczucie, że działasz na autopilocie
Wstajesz, robisz to, co trzeba, realizujesz kolejne punkty dnia. Wieczorem jesteś zmęczona/-y, a następnego dnia zaczynasz od początku.
Autopilot jest potrzebny. Bez niego codzienność byłaby niezwykle obciążająca. Problem pojawia się wtedy, kiedy przestajemy od czasu do czasu sprawdzać, dokąd właściwie ten autopilot nas prowadzi.
Czasami wydaje się, że wszystko działa idealnie. Tylko gdzieś głęboko pojawia się jakiś dyskomfort, czasem pustka, czasem niepokój.
5. Podejmujesz decyzje głównie z poziomu „powinnam”
Powinnam zostać, powinnam się zgodzić, powinienem jeszcze trochę wytrzymać, powinienem być bardziej produktywny, powinnam zrobić to, czego się ode mnie oczekuje.
„Powinnam” nie zawsze jest czymś złym. Życie wymaga odpowiedzialności i nie każda decyzja może opierać się wyłącznie na chwilowej ochocie, ale warto czasem zapytać:
Gdyby na chwilę ucichły oczekiwania innych ludzi, porównywanie się i lęk, to czego chciałabym/ chciałbym ja?
Nie oznacza to, że natychmiast musimy za tą odpowiedzią podążyć. Najpierw wystarczy ją po prostu usłyszeć.
6. Ciało mówi „dość”, ale głowa odpowiada „jeszcze trochę”
Zmęczenie, napięcie, płytki oddech, rozdrażnienie, potrzeba snu, niechęć do kolejnego spotkania, chęć pobycia samemu, itp.
Ciało przez cały czas przekazuje informacje. Problem w tym, że nauczyliśmy się wiele z nich ignorować. Kontakt ze sobą nie odbywa się wyłącznie poprzez myślenie.
Czasem odpowiedź łatwiej poczuć podczas spokojnego ruchu, spaceru, jogi, świadomego oddychania czy siedzenia w ciszy niż podczas kolejnej godziny analizowania sytuacji.
Dlatego powrót do wewnętrznego kompasu jest również powrotem do ciała.
7. Czujesz, że potrzebujesz zmiany, ale nie wiesz jeszcze jakiej
To jeden z najbardziej charakterystycznych momentów. Nie potrafisz jeszcze nazwać, czego chcesz, ale bardzo wyraźnie czujesz, że nie chcesz dalej dokładnie „tak samo”.
Nie musi to oznaczać potrzeby rewolucji, czy jakichkolwiek decyzji. Potrzebujemy najpierw przestrzeni, bo odpowiedzi często pojawiają się wtedy, kiedy na chwilę przestajemy ich szukać.
Jak ponownie usłyszeć swój wewnętrzny kompas?
Nie ma jednej konkretnej techniki. Możesz jednak zacząć od kilku prostych rzeczy:
– Odłóż telefon i pójdź sama na spacer.
– Usiądź przez dziesięć minut w ciszy.
– Zamiast pytać „co powinnam zrobić?”, zapytaj: „co naprawdę teraz czuję?”
– Zauważ swoje ciało.
– Weź kartkę i dokończ kilka zdań:
Mam za dużo…
Mam za mało…
Tęsknię za…
Najbardziej męczy mnie…
Gdybym była całkowicie szczera ze sobą, przyznałabym, że…
Co już wiem, ale być może nie chcę jeszcze usłyszeć?
Nie musisz od razu niczego zmieniać. Pierwszym krokiem jest usłyszenie odpowiedzi. Czasami potrzebujemy wyjść z codzienności, żeby zobaczyć ją wyraźniej. Właśnie dlatego od wieków ludzie szukali ciszy, natury, medytacji i czasowego odsunięcia się od codziennych obowiązków.
Nie po to, żeby uciec od życia, ale żeby wrócić do niego bardziej świadomie. Kiedy na chwilę znika zwykły rytm dnia, lista obowiązków i nieustanny napływ informacji, zaczynamy dostrzegać rzeczy, które wcześniej ginęły w hałasie.
Wewnętrzny Kompas – trzy dni zatrzymania na Mazurach
Po to właśnie powstał retreat Wewnętrzny Kompas w Centrum Águila.
Trzy dni, których droga prowadzi od zatrzymania, przez słuchanie, do odnalezienia własnego kierunku. Medytacja, spokojna joga, satsangi, natura, jezioro, cisza i dużo przestrzeni, która nie jest wypełniona kolejnymi obowiązkami.
Nie po to, żeby ktoś powiedział Ci, jak masz żyć, ale po to, żeby stworzyć warunki, w których znów będzie można usłyszeć siebie.
Zatrzymaj się. Wycisz hałas. Usłysz swój kierunek.


